Nowy cykl blogowy: Nieregularnik wydawniczy

Gęś wyścigowa

Cieszycie się z weekendu? Dla nas dopiero teraz się zaczyna. Mamy dużo satysfakcjonującej, ale jednak żmudnej pracy z tekstami, które niebawem ujrzycie w druku. A autorzy już się niecierpliwią, czekając na poprawki redakcyjne! Stąd też opóźnienie w premierze nowego cyklu blogowego, który zwie się – Nieregularnik wydawniczy.

Będziemy w nim nieregularnie dzielić się naszymi doświadczeniami. Obecnie oprócz redagowania kilku tekstów (szczegóły już niebawem!) pilnujemy, aby wszystko było dobrze naoliwione w machinie wydawniczej. Na przykład co się dzieje, gdy redakcja i skład zostaną zakończone i zaakceptowane przez Autora? Książka wcale nie musi iść od razu do druku (i wcale nie dlatego, że na przykład akurat grafik spóźnia się okładką). Czasem warto opóźnić premierę, aby wydrukować kilkanaście próbnych egzemplarzy.

Szczotka

Czym jest próbny egzemplarz? Popularnie nazywany jest w branży szczotką. Jest to same wnętrze książki, porządnie sklejone. Druk czegoś takiego zajmuje jeden dzień i jest względnie tani w porównaniu z drukiem książki w ostatecznym kształcie (czasem można się przestraszyć, ile kosztów w cenie druku zawiera sama okładka). Takie szczotki, gdy przyjdą z drukarni, rozsyła się do recenzentów, dzięki czemu jest szansa na recenzje premierowe lub nawet przedpremierowe. To sprawia, że czytelnicy będą mogli dowiedzieć się czegoś więcej o książce już w momencie wydania, a nie czekać tygodniami.

Myślicie, że gdy skończy się redakcja i skład można drukować bez przeszkód? Naiwni! Tydzień temu wysłaliśmy taką szczotkę do drukarni i… musieliśmy odwoływać zamówienie, bo okazało się, że Autor musiał autoryzować jeszcze jeden fragment. Emocji było co niemiara, ale szczęsliwie drukarnia jeszcze nie zaczęła druku. Na poprawki zaś warto było poczekać tych kilka dni. Autoryzacji ich dokonała bowiem znana osoba ze świata sztuki i polityki. Sami będziecie zaskoczeni.

Czy ostatecznie “klepnięty” tekst może bez przeszkód się drukować? A skąd! Zwłaszcza gdy jednocześnie do druku idzie zamówienie na książkę rodzinną pewnego klienta. (Chcesz wydać wspomnienia rodzinne lub coś w ten deseń przeznaczone jedynie dla grona najbliższych? – zajrzyj tutaj).

Drukarnia

Zamówienie zostało złożone i opłacone w czwartek. W piątek rano dzwonię dopytać się, czy wszystko idzie zgodnie z planem.

– Tak, okładki już mamy.

– Świetnie. A środek?

– Serwisant właśnie robi przegląd maszyny…

Szczęśliwie popołudniu już wszystko się drukowało…

Dlaczego warto, czyli otwieramy Nieregularnik wydawniczy

Tak właśnie wygląda tydzień pracy w wydawnictwie: praca nad wielkimi projektami przeplatana masą drobnych przeciwności, którym na bieżąco należy stawiać czoło.

Wynagradzają je chwile takie, jak między innymi ta, gdy graficzka przysyła kolejną porcję ilustracji. Z trudem się powstrzymujemy, aby nie pokazać Wam wszystki, więc na razie musicie się zadowolić wizytą Kurczaka u Gęsi wyścigowej. Po co tam poszedł i jak wyglądają inne ilustracje Aleksandry Kucharskiej-Cybuch – tu już musicie się uzbroić w cierpliwość (a właściciwie Wasi najmłodsi, dla których ta książka jest adresowana).

Do następnego przeczytania w Nieregularniku Wydawniczym!

PS: Prawdopodobnie w marcu jedna z nazych książek zostanie wspomniana w dodatku do czołowej gazety w Polsce. Oczywiście nie omieszkamy o tym wspomnieć, gdy stanie się to faktem!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to Top